– Tatusiu! – krzyczy Ricky, wyskakując spod kuchennego stołu i pędząc do taty, który natychmiast go podnosi i otacza wielkim uściskiem. Bella dołącza, podskakując z wyciągniętymi ramionami, wyraźnie błagając, by ją też podniósł. Lorenzo śmieje się, schyla się i bierze ją na drugie ramię.
Patrzę ze zdziwieniem, jak Lorenzo znajduje chwilę, by pośmiać się i podroczyć z dziećmi, ponieważ…
Cóż, poniew






