Wszystko dzieje się błyskawicznie, gdy Frankie i ja wdrapujemy się do samolotu transportowego. Drzwi zatrzaskują się za nami niecałą minutę po tym, jak zaczynamy torować sobie drogę do przodu.
Zatrzymuję się na sekundę po zamknięciu drzwi, spoglądając wstecz na palety załadowane towarem. "Ale buty," szepczę, czując już chłód w stopach, myśląc o tych obiecanych przez miłego pana butach Nike…
"Bambi






