– Nieee... – krzyknęła. Walczyła z nim z całych sił, a jednak, bez względu na to, jak bardzo się szarpała, było to bezużyteczne. Jej twarz poczerwieniała, a skóra pod rozpiętą koszulą szpitalną została nagle wystawiona na chłodne powietrze, co wywołało gęsią skórkę. – Puszczaj mnie! Puszczaj!
Czuła panikę i frustrację.
On jednak zachowywał spokój. Jego długie palce przycisnęły jej nadgarstki, a z






