Nagle przewrócił się i przygniótł ją swoim ciałem. – To nie wystarczy... To stanowczo za mało.
Mruknął, a jego palce delikatnie gładziły jej twarz. Jej kusząco pijane zachowanie przypominało pączkującą różę, tak piękną i tak pociągającą.
Jej oczy lśniły jak jesienna rosa, ilekroć na niego patrzyła. Jej uśmiech, gdy nazywała go „Jin”, jej dłonie oplatające jego szyję, jej świeży, słodki zapach wype






