Zachary zatrzymał się w miejscu, ale nie odwrócił. Stał do niej plecami.
— Czy mogę w czymś pomóc, pani Larson?
— Pfy… — Ktoś nie mógł powstrzymać się od parsknięcia napojem.
To było naprawdę podłe ze strony pana Connora, by w takiej chwili tytułować Sotirię „panią domu”.
— Tak. — Sotiria nie zwracała już uwagi na zdjęcia na podłodze ani na spojrzenia wszystkich zgromadzonych. Ruszyła równym, pewn






