languageJęzyk

Rozdział 9. Załóżmy się

Autor: Aeliana Moreau 4 kwi 2026

— Co?!

Wśród gapiów zapanowało poruszenie.

Nikt nie spodziewał się, że Charlotte posunie się tak daleko, nawet Zachary Connor.

Charlotte podniosła zapłakaną twarz, w jej oczach szkliły się łzy, a kąciki ust wygięły się w uśmiechu.

— Ostatnim razem powiedziałeś, że chcesz, abym następnym razem padła na kolana i cię błagała. Myliłam się i żałuję tego. Teraz błagam cię na kolanach przed tymi wszystkimi ludźmi.

— Ach...

Zachary nawet nie spojrzał ponownie na Charlotte. Wpatrywał się przed siebie głębokim wzrokiem.

— Czy ma pani słabą pamięć, panno Simmons? Powiedziałem, że następnym razem, nawet jeśli padniesz na kolana i będziesz mnie błagać, nie będzie mnie to obchodzić.

Ruszył przed siebie, zostawiając Charlotte za plecami.

W tamtym momencie Charlotte była pełna rozpaczy.

Jednak sekundę później przygryzła dolną wargę i wstała z determinacją. Powiedziała głośno, podczas gdy wszyscy się gapili:

— Załóżmy się.

— Och? — Kącik ust Zachary’ego uniósł się pogardliwie, ale szedł dalej, nie oglądając się za siebie.

Charlotte podążyła za jego krokami i zebrała całą odwagę, zanim powiedziała:

— Panie Connor, słyszałam, że jest pan dobry w wyścigach ulicznych i nikt w Rothesay nie zdołał pana pokonać. Chcę rzucić panu wyzwanie.

To wywołało poruszenie wśród gapiów.

Wszyscy patrzyli na Charlotte jak na wariatkę.

Nawet Zachary, który zawsze był nieprzewidywalny, zatrzymał się w szoku, słysząc słowa Charlotte.

Charlotte dogoniła Zachary’ego. Jej brwi były lekko uniesione, a drobna twarz blada, lecz arogancka.

— Cóż, wielu ludzi teraz patrzy, więc jeśli boisz się przegrać ze słabą kobietą i się ośmieszyć, możesz oczywiście odmówić przyjęcia mojego wyzwania. Nie sądzę, by ludzie zaczęli patrzeć na ciebie z góry.

W chwili, gdy to powiedziała, Charlotte zobaczyła, jak twarz Zachary’ego staje się jeszcze bardziej przerażająca niż oblicze samego diabła.

Gdyby zdarzyło się to w przeszłości, byłaby naprawdę przerażona i prawdopodobnie uciekłaby z tego miejsca, ale teraz nie miała dokąd pójść, więc musiała być silna.

Wytrzymała i wpatrywała się w Zachary’ego, by go sprowokować.

Wyraz twarzy Zachary’ego Connora był mroczny.

Cały hol był wstrząśnięty jego zimną aurą i prawie wszyscy wstrzymali oddech.

W holu było tak cicho, że można było usłyszeć upadającą szpilkę. Ludzie obserwowali, co Zachary Connor zrobi dalej.

Ta kobieta o imieniu Charlotte była po prostu zbyt bezczelna.

Biorąc pod uwagę osobowość Zachary’ego, czy udusi Charlotte gołymi rękami?

W końcu Zachary uśmiechnął się szyderczo i powiedział:

— Więc myślisz, że mógłbym przegrać?

— Skoro to zakład, nikt nie może powiedzieć, kto wygra, a kto przegra, zanim gra się zacznie, prawda? — Charlotte uśmiechnęła się, by ukryć panikę i strach w sercu.

Kącik ust Zachary’ego uniósł się w pogardzie.

— O co chcesz się założyć?

Charlotte była spokojna i opanowana.

— Jeśli wygram, chcę, żebyś cofnął to, co powiedziałeś wcześniej i ożenił się ze mną.

Tłum nagle stał się niespokojny, jakby właśnie zrzucono bombę.

Zachary w ogóle nie przejmował się ich reakcjami. Miał figlarny błysk w oczach, gdy powiedział:

— A co, jeśli przegrasz?

Charlotte podniosła prawą rękę i wskazała wokół siebie.

— Spójrz na tych ludzi. Kiedy moja rodzina była bogata i sławna, wielu z nich było moimi najlepszymi przyjaciółmi i znajomymi. Teraz, gdy mam kłopoty, nikt z nich nie chce mi pomóc. Wszyscy czekają, aż zrobię z siebie pośmiewisko, żeby mogli się ze mnie śmiać...

Czuła się nieszczęśliwa. Przerwała, a potem dodała:

— Jestem już wystarczająco nieszczęśliwa. Jeśli przegram, stracę godność i stanę się pośmiewiskiem. Czy to nie wystarczy?

Zimne oczy Zachary’ego omiotły twarze, o których mówiła Charlotte, a kiedy jego wzrok wrócił na jej twarz, stał się jeszcze bardziej rozbawiony.

— Charlotte, skoro lubisz się ośmieszać, spełnię twoje życzenie.

Kąciki ust Charlotte drgnęły.

Ośmieszać się?

Może!

Nie miała szans pokonać Zachary’ego Connora w wyścigu, ale wszystko, co mogła teraz zrobić, to walczyć z całych sił!

Nigdy nie zrezygnuje z ojca.

Jeśli wygra, będzie wspaniale.

Jeśli przegra, nie tylko straci resztki godności, ale będzie też musiała błagać Victora Rutherforda...

— Panie Connor, uważam, że zakład jest bardzo niesprawiedliwy. Jeśli panna Simmons przegra, nie poniesie żadnej istotnej straty. Jeśli jednak pan przegra, będzie pan musiał się z nią ożenić i uczynić ją swoją żoną. Czy naprawdę chce pan przyjąć ten zakład? — powiedział z szacunkiem ochroniarz do Zachary’ego.

Zachary uśmiechnął się arogancko.

— Nie ma takiej możliwości.

Jeśli chodzi o wyścigi, Zachary nigdy z nikim nie przegrał.

Poza tym, to była Charlotte...

Ha! Charlotte Simmons!

Co dało jej taką odwagę?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki