Głos Whitney był chyba nieco zbyt głośny, bo ludzie stojący obok go usłyszeli, po czym uśmiechnięta twarz Danielli natychmiast sposępniała.
Ktoś z boku, kto prawdopodobnie próbował podlizać się Danielli, szybko wystąpił naprzód i skarcił: – Kim wy jesteście? Co za bzdury wygadujecie!?
Whitney sama była porywcza, więc zmrużyła oczy i odcięła się: – Mówię o osobie, która stwierdziła, że Lisa ją spla






