Podskakuję na stopę w górę, cicho piszcząc, gdy serce bije mi jak szalone z nagłego panicznego strachu. Obracam się w miejscu i opieram o solidne drzwi, napotykam bardzo dużego, bardzo rozzłoszczonego Alfę, który góruje nade mną. Bastien emanuje dezaprobatą: jego srebrne spojrzenie zwęża się w wyrzucie, jego szczęka jest zaciśnięta, a ramiona skrzyżowane na piersi.
Kurczę się, poczucie winy ataku






