Sen zaczęła się w lesie, którego nie rozpoznaję.
Teren wydawał się wystarczająco znajomy, wysokie ośnieżone góry i gęste, bujne, wiecznie zielone drzewa. Śnieg pokrywał ziemię, a ślady wilków znaczyły nieskazitelną biel powierzchni, gdzie tylko wzrok sięgał. Czy to moje ślady? Zastanawiam się słabo, spoglądając na swoje stopy. Jednak gdy patrzę, okazuje się, że jestem w ludzkiej postaci. Moje bla






