**Ciąg dalszy punktu widzenia Alory**
Śniadanie zapowiadało się niesamowicie; w menu było tak wiele dań, że nie mogłam zapamiętać nazw ich wszystkich, ale wszystkie brzmiały pysznie. Oczywiście oglądanie mojego brata Ashera, siedzącego tam w oszołomionym i katatonicznym stanie przez dwadzieścia minut, było wysoce zabawne.
To dotknięcie w ramię i: „Wszystko w porządku?”, powiedziane cichym, ale sło






