Rozdział 133
Perspektywa Cedrika:
Niekończący się krajobraz wydm rozciągał się przede mną, niebo było błękitne, ale nie było ani jednej chmury, nawet ptaka. Słońce było obecne, ale nie czułem jego żaru, jakby to była tylko iluzja.
Żadnej innej duszy nie było widać, gdy się rozglądałem.
Jedyną rzeczą dostrzegalną dla oczu była bezkresna kraina piasku i błękitne niebo, które stykało się z horyzonte






