Rozdział 175
Perspektywa Cedrica:
Jeszcze przed chwilą na twarzy byłego Gamma, Ricksona, malował się wszechwiedzący uśmieszek, jakby był pewien mojego nieuchronnego zguby, a jego plany zmierzały w tym kierunku. A potem nagle... jakby wszystkie te plany trafiły do rynsztoka.
No cóż, to było tylko pobożne życzenie. Bo miny, które zaczął stroić chwilę później, były bezcenne... A najlepsze było to, że






