Cassian nagle zamilkł. Błysk intensywnej wewnętrznej walki zdawał się migotać w jego oczach.
Ale w końcu, jakby podejmując niezwykle ważną decyzję, przemówił chłodno i bezlitośnie. "Nie zamierzam jutro iść do szkoły, żeby jej przynieść śniadanie. Chcę, żeby posmakowała możliwości utraty mnie w każdej chwili."
Blake był przez chwilę oszołomiony. 'Czy to jest ta tak zwana surowa kara pana Lysandra?






