Oczy Almy przesłonił cień gniewu, który stłumiła, mówiąc napiętym, kontrolowanym głosem: – Nie reaguj tak gwałtownie.
– Wyduś to z siebie, nie robią na mnie wrażenia twoje gierki – odparła Taliyah, pozostając niewzruszona.
Alma zacisnęła zęby, w myślach wielokrotnie przeklinając tego niewdzięcznego smarkacza.
– Wiesz równie dobrze jak ja, że ta epidemia wymknęła się spod kontroli. Liga wysyła wyso






