– To nie są moje książki – powiedział Cassian, starając się brzmieć spokojnie, wyniośle – jakby jego duma nie została właśnie bezpośrednio trafiona.
Wiedział oczywiście, że to bezcelowe. Nikt mu nie uwierzy. Ale odzyskanie odrobiny godności wydawało się konieczne.
Raven spojrzała na niego, a jej usta wygięły się w ledwo dostrzegalnym uśmiechu. – Ten romans z dyrektorem generalnym nie był taki zły






