Cassian zawahał się na moment, zaskoczony tym, co właśnie usłyszał. Wtedy uśmiech w jego oczach pogłębił się, a coś ostrzejszego przemknęło przez nie.
– Chodźmy – powiedział po prostu.
Zanim Raven zdążyła zareagować, już złapał ją za rękę i prowadził z takim zamiarem i szybkością, jakby reszta akademii przestała istnieć.
Nie zwalniał, nie wahał się, kierując się prosto do jedynego miejsca, do któr






