Ale gdy tylko Jedidiah skończył mówić, ostry podmuch wiatru nagle uderzył od tyłu.
Reagując instynktownie, przechylił ciało na bok. Mimo to, płytka, ale piekąca linia krwi pojawiła się na jego policzku.
Ból palił jak ogień. Gdy Jedidiah odzyskał równowagę i odwrócił się, by zobaczyć napastnika, w jego oczach błysnął morderczy zamiar.
To był Caleb – ten sam uczeń z Vyrdenii, którego przed chwilą od






