Nawet gdy Jedidiah wił się z bólu, na skraju omdlenia, głos Raven przeciął jego agonię z mrożącą krew w żyłach jasnością.
Każde słowo wbijało się w jego umysł niczym ostrze, a wraz z nim nadeszła fala upokorzenia tak gwałtowna, że niemal zmiażdżyła jego zdrowy rozsądek.
Jednak ból był tak obezwładniający, że nie potrafił ułożyć jednego spójnego zdania.
Mógł tylko wpatrywać się w nią przekrwionymi






