Głos Raven nie był donośny, ale uderzył w dziedziniec jak grom z jasnego nieba, roztrzaskując się w umysłach wszystkich.
Przez moment cały tłum zamarł, osłupiały i cichy.
Nie mogli uwierzyć w to, co właśnie usłyszeli.
Zabić… Królewskiego Wojownika? Jako ofiarę?
Czy ona postradała zmysły?
Nawet twarz Bensona posępniała, a jego wzrok, wbity w Raven, emanował ciemnością, która zdawała się wysysać cie






