– Mówisz na głośniku, Zajączku – odpowiadam.
– Żyjesz i nawet nie zadzwoniłaś? – warczy.
– Przepraszam, wciąż to przetwarzam. – Przewracam oczami, ale cholera. Dobrze wiedzieć, że odczuwa ulgę, że żyję. – Niespodzianka, żyję.
– Wszystko w porządku? – wzdycha. – Gdzie jesteś?
– Próbuję odzyskać moją teściową, nie psując jej za bardzo.
– Kurczę. O, bogini. Perry, to była najbardziej popieprzona rzec






