Elara nigdy w życiu nie czuła się bardziej nieswojo.
Rozległa rezydencja Blackwoodów, z jej wysokimi sufitami i wystawnym wystrojem, była bardzo odległa od skromnego mieszkania, które przez lata nazywała domem. Stojąc w okazałym lobby, podziwiając marmurowe podłogi, kryształowe żyrandole i bezcenne dzieła sztuki zdobiące ściany, nie mogła oprzeć się wrażeniu, że jest intruzem w czyimś świecie.
–






