Napięcie w wielkiej sali balowej było niemal namacalne. Wcześniejsza atmosfera świętowania zupełnie wyparowała. Goście stali jak wryci, ich wzrok przeskakiwał między Damianem, Elarą, Sereną a potarganymi Veronicą i Vivian.
Głos Damiana przeciął ciszę, zimny i władczy. „Myślę, że nadszedł czas, abyśmy raz na zawsze oczyścili atmosferę.” Zwrócił się do zgromadzonych, trzymając wciąż opiekuńczo rękę






