Redakcja "The Daily Chronicle" przypominała wzburzone mrowisko. Telefony dzwoniły bez przerwy, klawiatury grzechotały, a głosy wznosiły się w ekscytacji i niedowierzaniu. Marina Chen, czołowa dziennikarka śledcza gazety, znajdowała się w samym centrum tego zamieszania, z szeroko otwartymi oczami przewijając wstrząsające dokumenty na ekranie komputera.
"To niemożliwe," wymamrotała, kręcąc głową z






