Obserwowała, jak Verę wyprowadzano, a jej pierś ściskały sprzeczne emocje. Czuła dziwną mieszankę ulgi i winy z powodu tego, co się właśnie wydarzyło. Wieczór przybrał mroczny obrót i chociaż atak Very był nieuzasadniony, widok Damiana reagującego z taką przemocą zaniepokoił ją. Jego zaborczość, choć podyktowana chęcią ochrony, wydawała się dławiąca.
Uścisk Damiana na jej dłoni nieco zelżał, gdy






