Ranya kurczowo ściskał kierownicę, jego kostki zbielały od napięcia, gdy wyciskał z samochodu ostatnie soki. Opony piszczały na asfalcie, zostawiając za sobą ledwo widoczne smugi dymu, a pojazd pędził przez opustoszałą drogę.
Jego serce waliło gwałtownie w klatce piersiowej, każde uderzenie było bolesnym przypomnieniem o pilności sytuacji. Przed oczami stanął mu obraz twarzy Calisty – jej śmiech,






