– Nigdzie z tobą nie idę.
– Wiem, że jesteś zdenerwowana. Pewnie chcesz się gdzieś schować i popłakać. Chodźmy stąd, dobrze?
Łapczywie wciągnęła powietrze. Chciała się schować i popłakać, ale nie na chwilę. Na zawsze.
– Odwiozę cię do hotelu i zostawię cię w spokoju. Albo możesz pozwolić mi cię przytulić. Cokolwiek zechcesz.
Problem polegał na tym, że nie wiedziała, czego chce – bycie samą brzmiał






