Hackett prychnął. – Owszem!
Jak ten mężczyzna mógł być tak dziecinny? Robił to nawet na oczach własnego syna. Żałosne.
Valeria zapytała uprzejmie: – Więc o co chodzi? Chcesz, żebyśmy cię zawieźli do szpitala?
Z uwagi na to, że uratował dziecko, była gotowa mu dogodzić. W końcu był przecież wielmożnym panem Hackettem.
Jednak Hackett bezwstydnie odparł: – Jestem zmęczony walką. Jestem głodny. Postaw






