Rozdział 227: Sutton
Następnego ranka wstałam przed budzikiem, czując się wypoczęta i gotowa na rozpoczęcie dnia. Mój czas z dziadkiem… moim dziadkiem. To wciąż było dziwne określenie. Mimo to, po naszym wspólnym czasie poprzedniego dnia, łatwo było zacząć akceptować, że właśnie tym dla mnie był. Nie dotarłam jeszcze do punktu, w którym książę Raphe wydawałby się rodziną, a co dopiero wujem. Ale z






