Rozdział 231: Helene
Pędziłam między drzewami, nie zwracając zbytniej uwagi na to, dokąd idę. Bardzo się starałam nie płakać. Wiedziałam, że Sutton chciała dobrze. Wiedziałam to. Ale to wcale nie ułatwiało sprawy. Już nie. Po raz pierwszy od diagnozy czułam, że robię postępy. Naprawdę czułam, że zbliżam się do jakiejś namiastki normalnego życia.
A może chodziło o to, że wytknęła mi to przy Jadenie






