Brian dobrze ukrywał złość, ale chłopiec i tak ją wyczuł.
Chłopiec usiadł wygodnie na opuszczonej sofie, uśmiechając się do Briana i stukając smukłymi palcami w jej ramię.
– No cóż, panie Sterling, panna Schultz na razie jeszcze żyje, rozumie pan?
Po chwili zawieszenia, znowu wykrzywił usta. – Ale trudno powiedzieć, czy będzie żyła później.
Brian zwrócił swoje ciemne oczy na chłopca i zapytał ponu






