(Perspektywa Arielle)
Po wymianie tych ckliwych frazesów, obie zrobiłyśmy się nieśmiałe, zawstydzone naszym emocjonalnym wybuchem. Wtedy Ashley, jak zawsze oportunistka, rozpromieniła się. "Mam idealną terapię na dzisiejszy dramat – wieczór filmowy!" oświadczyła, praktycznie promieniejąc.
"Nie mogę, Ash. Muszę skończyć to, nad czym pracuję" – skinęłam głową w stronę ekranu laptopa.
Ale ona zignoro






