(Perspektywa Jareda)
Wysiadłem z samochodu na znajomym podjeździe. Zatrzymałem się, spoglądając na dom Arielle, a w piersi ścisnęło mnie niepokojące uczucie. To ironia, że kiedyś wizyty tutaj wywoływały u mnie motyle w brzuchu, a teraz napawają mnie lękiem.
Nic już nie miało znaczenia, ani moja firma, ani niezliczone transakcje biznesowe, tylko Arielle. I za każdym razem, gdy tu przyjeżdżałem, pra






