Odzyskując panowanie nad sobą, wymieniłam zaniepokojone spojrzenie z panią Meyers, po czym ruszyłam za Maverickiem. Serce waliło mi w piersi, a okropny ciężar przygniatał mnie z każdym krokiem w stronę pokoju Arielle.
Znaleźliśmy go tam – jego małe ramiona tak mocno obejmowały matkę, że jego paluszki zbielały od siły uścisku. Wtulił twarz w nią, jakby trzymając ją blisko, mógł w jakiś sposób wszys






