– Dobrze, a może… barman z tej kolacji na dachu, na której byłyśmy?
– Arielle! – wykrzyknęła Ashley, udając oburzenie. – Serio? Jakiś przypadkowy barman?
Wzruszyłam ramionami. – Hej, nigdy nie wiadomo. Poza tym sama mówiłaś, że to twój typ.
Przewróciła oczami i nic nie powiedziała. Kontynuowałam zgadywankę przez chwilę, a Ashley sprawnie unikała każdej mojej próby odkrycia prawdy. W końcu przerwał






