(PERSPEKTYWA ARIELLE)
Poczułam, jak Jared sztywnieje, a potem rozluźnia się, akceptując uścisk. Trwaliśmy tak przez kilka sekund, bez słów, tylko cicha komunikacja. Kilka sekund później odsunęłam się od niego, czując się o wiele lepiej. To było jak kojący balsam, którego potrzebowałam.
I bez słowa chwyciłam torbę i ruszyłam przed siebie, a Jared podążał tuż za mną. Kiedy wyszliśmy z odrzutowca, ud






