Usta Eda muskały policzek Grace, zjeżdżając ku szyi, a jego intensywne działania łagodniały.
Ktokolwiek zaznał wcześniej takiej burzy, nie mógł się oprzeć tak powolnej czułości.
– Ed… – Jej plecy wygięły się i opadły subtelnie wraz z jego ruchami, wyglądając wdzięcznie niczym sierp Księżyca.
Próbowała się obrócić, ale mocno trzymał ją w talii, uniemożliwiając ruch.
Jej głowa zakręciła się w jednej






