Grace obróciła się na pięcie i wbiegła z powrotem do środka.
Ku jej zaskoczeniu, Ed stał dokładnie tam, gdzie go zostawiła – w przedpokoju, nieruchomy i w idealnym bezruchu. Wyglądało na to, że nie miał pojęcia, że tuż na zewnątrz zginęli ludzie.
Wzięła głęboki oddech, a następnie delikatnie ujęła jego twarz w dłonie, mówiąc cicho: "Coś się stało na zewnątrz. Na razie nie wychodź. Twój przyjaciel






