Grace trzymała Eda w milczeniu. Czuł tylko pulsujący ból z tyłu czaszki, tak silny, że wywoływał mdłości.
To był wyraźny znak, że jego lęk się uruchomił.
– Ed – powiedziała łagodnie. – Jakiekolwiek leki mi dasz, wezmę je. Nie będę się teraz o nic więcej kłócić. Musisz odpocząć. Będę cię odwiedzać przez kilka następnych dni, żeby się tobą zająć. Musisz spać przez co najmniej trzy dni.
Położyła dłon






