Grace znów chwyciła Eda za rękę i ruszyła dalej.
Kiedy dotarła, w posiadłości wciąż paliły się światła. Teraz wszystkie były zgaszone. Na szczęście nadal pamiętała drogę wyjścia.
W drodze do bramy posiadłości poczuła się nieco zdezorientowana – dlaczego tajemniczy właściciel nigdy się nie pojawił?
Ale nie miała czasu się nad tym zastanawiać. Zaprowadziła Eda do samochodu.
W pobliżu nie było latarn






