Wyspa była spokojna, nie było słychać nawet brzęczenia owadów.
W tej przejmującej ciszy Rachel słyszała bicie własnego serca.
Wyciągnęła sztylet zza podwiązki i mocno go ścisnęła. Ostrożnie ruszyła naprzód.
Las był dziewiczy. Prawie nietknięty ludzką ręką, pierwotny. Bardzo łatwo było się w nim zgubić.
W głębi lasu nawet szum fal uderzających o brzeg stawał się ledwo słyszalny.
Czarna noc spowiła






