Podróż na spotkanie z Ciro minęła w ciszy, a napięcie w samochodzie było tak gęste, że z trudem łapałam oddech. A może to tylko ja panikowałam. Enzo i ja siedzieliśmy na tylnym siedzeniu, ale ilekroć na niego zerknęłam, wpatrywał się w okno. Powtarzałam sobie, że po prostu zachowuje czujność, jak zawsze, skanując okolicę w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak zagrożenia dla niego lub jego szefa. Ale j






