Serafina
Obserwując go, zobaczyłam dokładnie moment, w którym zrozumiał, że nie zmienię zdania. I że nie może mnie do tego zmusić.
A jednak spróbuje.
Jego górna warga uniosła się w gniewnym grymasie. – Padnij na kolana.
Nie spuszczałam z niego wzroku. Miał takie piękne, ciemne oczy. Można było w nich zobaczyć wszystko. Każdą myśl. Każde uczucie. Aż do najgłębszych zakamarków jego popieprzonej dusz






