MARCUS
– No już, Olivia. Spóźnimy się, jeśli zaraz nie zejdziesz na dół. – Może i lecieliśmy odrzutowcem, ale nadal obowiązywały nas ramy czasowe, w których mogliśmy być w powietrzu. Wyszła z zaczerwienionymi oczami, znowu płakała.
– Kochanie, nie musimy go zabierać, jeśli nie chcesz. – Pokręciła przecząco głową. – Nie, to mu dobrze zrobi. Londyn ma jedne z najlepszych szkół biznesowych, a nie mog






