Dwa miesiące później
LUKASZ
Telefon zawibrował na stole, sygnalizując połączenie przychodzące. Odwróciłem go i sprawdziłem. Dzwonił jeden z moich ludzi, którzy od dwóch miesięcy szukali opiekuna i chłopca. To był pierwszy kontakt od czasu, gdy wyjechali. Trochę się podekscytowałem, głównie dlatego, że miałem dość braku odpowiedzi za każdym razem, gdy pytał Marek.
– Słucham?
– Szefie, znaleźliśmy o






