MARCUS
Łza spłynęła z oczu mojego maleństwa. Patrzyłem, jak toczy się po jej policzku, aż spadła na pierś. Nie chciałem jej ranić, ale musiałem powiedzieć prawdę. Może to nie ja zabiłem jej matkę, ale chciałem. Byłem tam i nigdy temu nie zapobiegłem.
Sandra była zwierzęciem, które należało uśpić. "Przepraszam, kochanie, wiem, że nie miło ci tego słuchać, bez względu na to, kim ona była, wciąż była






