OLIWIA
Spojrzałam na zegarek, było po dwunastej po południu. Prawie czas, żebym odebrała Samuela ze szkoły o dwunastej trzydzieści. Nie poszłam do pracy, chciałam spędzić czas z rodziną, a konkretnie z tatą. Nie było go zbyt długo i strasznie za nim tęskniłam.
Nawet wygoniłam z tego powodu męża z domu. Teraz, kiedy wrócił, zaplanowałam kilka aktywności dla niego, dla mnie i dla dzieci. One też za






