Kiedyś, zaślepiona jego rzekomymi bohaterskimi czynami i swoim beznadziejnym zauroczeniem, Sophia myślała, że nawet jeśli Lucas jest kupą gówna, to dla niej i tak będzie pachniał różami.
Ale teraz? Teraz widziała go takim, jakim był naprawdę – chodzącą, gadającą kupą gówna.
Tym rodzajem, który śmierdział tak bardzo, że można go było wyczuć z dziesięciu przecznic.
– Nie widzisz tego? Uciekłam nawet






