Karandy zatrzasnął drzwi, zanim wypuścił Danikę z ramion. Złośliwy, zwycięski uśmiech rozciągnął mu się na ustach, gdy patrzył na byłą księżniczkę. "Wreszcie," wymruczał do siebie z satysfakcją. "W – cholerę –reszcie."
Danika spojrzała na mężczyznę, który nagle ją porwał i zamknął z nią w składziku. Ogarnął ją terror, bo miał przy sobie nóż. "Puść mnie!" zażądała, starając się ukryć większą część






