Kiedy Amelia obudziła się następnego ranka, w domu panowała cisza. Brakowało zwykłych odgłosów małych stópek Benjamina albo porannych szelestów Ashera. Znalazła Emily w kuchni, parzącą już kawę i pakującą śniadaniówkę.
– Cześć – powiedziała Amelia, pocierając oczy.
Emily podniosła wzrok, z troską w głosie. – Jest w biurze domowym. Powiedział, że nie mógł spać.
Amelia zamknęła oczy. – Ja też nie.
U






