Dla Eliasza zabrzmiało to tak, jakby Liesel szeptała: "Dziś w nocy stanę się twoja, cała twoja."
Pchnęła jego wózek do sypialni. Ironią losu, jego kalectwo paradoksalnie ułatwiało jej zadanie. Usiadła mu na kolanach, obejmując go ramionami za szyję, cicho kwiląc. Każdy ich ruch kończył się stłumionym jękiem wydobywającym się z jej gardła.
Słyszał jej słodki, niemal syropowaty głos. To ona przejęła






